Porażka, smutek, niepowodzenia, zmarnowane okazje, zawód z jakichś przyczyn- jest wiele powodów w których coś odczuwamy mocniej- odzywa się w Nas wrażliwość na niepowodzenia. Czy warto z tego powodu czuć się gorszym?
W jakimś poradniku do (para/pseudo, nie wiem które bardziej tu pasuje) psychologii ktoś kiedyś napisał, że “duża wrażliwość, w tym na niepowodzenia to cecha nieprawidłowa”.
Przyznam szczerze, że jest to jedna z większych bzdur jakąś ktoś wytworzył, pewnie dlatego żeby manipulować i zarabiać na ludziach. Wrażliwości nie trzeba leczyć tylko wykorzystać dobre strony tej cechy jako mobilizację.
I wcale nie trzeba się leczyć z tego, to są możliwości, czasami rozmowa z kimś bliskim może nas zmobilizować,
wystarczy robić swoje, być sobą i nie zmieniać się bo jakiś para/pseudo-psycholog coś zdiagnozuje.
Odczuwanie emocji to nic złego. Dla mnie jako nauczyciela obojętność i znieczulenie na niepowodzenie u ucznia jest czymś, co budzi niepokój zastanowienie, a nie to, że mu zależy i chciałby lepiej. Nie warto się zadręczać- wszystko musi mieć umiar. Ten post ma jedynie przestrzegać przed obojętnością.

Share This